Połczyński breakdance na europejskim szlaku

Połczyn-Zdrój tańcem stoi. Obok sukcesów Bartka Wilniewicza w programie „You Can Dance” sporo ciekawego dzieje się u innego tancerza z Połczyna-Zdroju. Adrian Apanowicz uprawiający breakdance, w ostatnim czasie zachwycił swoim tańcem widzów i jurorów kilku europejskich festiwali. Poniżej autorska relacja grupy tanecznej, w której udziela się Adrian, z niedawnych tanecznych wojaży.

Malmö przywitało nas mgliście. Całe szczęście, stacjonuje tam nasz rodak – przemiły gość – który oferuje dojazd z lotniska Sturup do samego kopenhaskiego centrum. W tak udanym towarzystwie, popijając herbatę z owoców leśnych, przemierzamy most Oresundsbron, łączący Szwecję z Danią. Niesamowite przeżycie, jadąc 40 minut nad i pod Bałtykiem. Zegar na dworcu głównym w Kopenhadze wskazuje 8:45. Po szybkim rozeznaniu, które metro i dokąd, obieramy kurs do Svanemollen Station, skąd odbierają nas Rafson i Hefo (Fox Footwork/Ready To Battle). Po szybkiej jajecznicy przy czarnej herbacie – udajemy się na zwiedzanie stolicy Danii w pigułce. Do finałów Floor Wars 2012 sporo czasu, który udaje nam się zabić w niesamowicie inspirujący sposób.

Na początek – Wolne Miasto Christiania – samostanowiące się miejsce w jednej z dzielnic Kopenhagi. Przy wejściu wita nas tablica z informacją: „Green District / Do not take photos, just have fun!”, a tuż za nią stoiska z mega ilością zielonego stuffu. Korytarzami pośród artystycznie zaaranżowanych garnizonów kierujemy się nad staw, gdzie udaje nam się chwilę wychillować. Christiania to miejsce jakby nieistniejące. Rzadko zdarza się, by wchodząc na jakiś obszar miało się wrażenie, jakby wchodziło się do całkiem nowego świata. To miejsce z bajki. Ludzie żyją z tego, co wyprodukują, żyjąc ze sztuki. Nie płacąc podatków, mają własne szkoły, przedszkola, pocztę … Zdrowe, prawda? W samym centrum stolicy. Opuszczamy po czasie „naszą bajkę”, dziękując za gościnę. Kolejnym punktem jest starówka. Starówka robiąca wrażenie. Poza turystami można dostrzec, jak mocno rząd inwestuje w rozwój miasta i jego wygląd. Nie będę zagłębiał się w to, co widziałem. Do Kopenhagi można dostać się na kilka sposobów: prom (Świnoujście) czy samolotem (bezpośrednio ze Szczecina, Krakowa bądź pośrednio do Malmö Sturup). Jedźcie, zobaczcie. Koniecznie!

Naszym ostatnim przystankiem jest VEGA – miejsce tegorocznych finałów Floor Wars. Zatem odbieramy Back Stage Passes i udajemy się na krótki odpoczynek przed walkami. Miejsce bardzo trafione. Główne miejsce walk znajdowało się na piętrze – otoczone balkonem, co rozładowywało nieco tłok i ścisk. Nieopodal Swift Rock Shop z dobrymi ciuszkami o europejskich (niestety) cenach. Zanim doszło do jakichkolwiek kategorii, udało się nam wdać w konstryktuwne rozmowy z naszym dobrym przyjacielem od lat, Dyzee’m (Supernaturalz), który tego dnia sędziował zawody. Sobotnie finały w kategorii 3vs3 to z początku eliminacje, z których wyłoniono 8 ekip (spośród 70). Ekipy te dołączyły do Great8, które tworzyły takie ekipy, jak: Fusion Mind Killer (Korea), De Klan (Włochy), Natural Effects (Dania), Soul Maverics (Wielka Brytania), Melting Force (Francja), Tatanaka (Ukraina), MF Kidz (Stany Zjednoczone) oraz Sinior Skład Family (Polska).
Mieliśmy niesamowity zaszczyt zasilić grono ośmiu zaproszonych ekip. Takie sytuacje wzmacniają Ciebie podwójnie.Niesamowitym plusem całych zawodów był DJ UraGun (Dope Shit Productionz). To on nakręcał całą imprezę, dosłownie nakręcał! W taki sposób doczekaliśmy się finałów 3vs3. W losowaniu trafiliśmy na mocną trójkę z South B-Boys Front (Ukraina). Do trzeciej rundy prowadziliśmy wyrównaną walkę, później Ukraina przebiła nas i ostatecznie przegraliśmy walkę – mimo wszystko dobrze odebraną przez innych. Całe zawody wygrała trójka z Natural Effects w składzie Sonic, Neguin i Jeff. Większości walk nie widziałem, czego nie żałuję. Mało taneczne walki. Mało przekonujący b-boys, jako tancerze. Moje pojmowanie tańca mieści się w nieco innych kategoriach, niż to, co widziałem na Floor Wars. Spośród setki „takich samych b-boys” wyróżniało się tylko kilka osób, które były kompletnymi tancerzami. Brak dobrego prowadzącego, jak i spore opóźnienie zawodów powodowało spadek ciśnienia imprezy i senność. Warto udać się na Floor Wars. Są to zawody mianem legendarnych i uchodzą za jedne z najlepszych na starym kontynencie. Opłaca się w nich uczestniczyć! Mam nadzieję, że jeszcze się tam zjawimy!

Razem z Bboy’em Mendą, Wickedem, Krystkiem i Hajzerem. Wyruszyliśmy ze Szczecina do drugiego największego portowego miasta w Europie – Antwerpii. Był to wyjazd na puchar świata w tańcu ,,Break Dance’’. Belgijskie ,,Unbreakable’’ bo taką nazwę nosi to wydarzenie taneczne jest uznawane za jedne z bardziej prestiżowych w Europie i nie tylko. W tym roku była to największa jak do tej pory edycja.
Zacznę od początku. Czwartek 29 marca ekipą ,,Mad Skillz Crew’’ wyruszyliśmy w czterodniową podróż, w celu skonfrontowania się z najlepszymi tancerzami z całego świata. Po 9 godzinach jazdy samochodem dotarliśmy do niemieckiego miasta Emsdetten, gdzie obraliśmy przystanek i punkt noclegowy. Emsdetten to typowe spokojne, niemieckie miasto z duszą. Ludzie nadzwyczaj spokojni i przyjaźni, całe miasto charakteryzowały wąskie klimatowe uliczki i niebywały porządek oraz zadbana infrastruktura. Szczególnie nocą miasto wyglądało jak by było namalowane. Nie bywała atrakcją były dwie trampoliny w środku miasta, na których każdy mógł sobie poskakać. Oczywiście nie obyło się bez Bboy’owych ewolucji z naszej strony.
Następnego dnia wybraliśmy się do Holandii, a mianowicie do miasta Enchede, gdzie również byliśmy mile zaskoczenie życzliwością tamtejszych ludzi, oraz panującą tam swobodą. Nazwał bym to raczej ogólno odczuwalną wolnością. Kilka nagrywek w naszym klimacie, szybkie freestylowe akcje w kawiarni, w mega pozytywnym nastroju wróciliśmy do Emsdetten.
W sobotę o godzinie 6:00 wyruszyliśmy do miejsca docelowego czyli Antwerpii, po małych problemach na trasie (zablokowana autostrada i pogubienia się gps’u) docieramy sukcesywnie do miejsca eventu. Po potwierdzeniu rejestracji naszej ekipy, zaczynają się eliminacje crew vs crew (ekipa na ekipę), w których wystartowało 17 crew z całego świata. W składzie musiało być minimum 5 tancerzy. Sędziami contestu byli : BBoy Focus (Finlandia), Bboy Gracie (Hiszpania), Bgirl MovieOne (Hiszpania). W pierwszej bitwie trafiliśmy na jedną z najlepszych niemieckich ekip mianowicie ,,Los Cabaleros’’ po bardzo dobrej bitwie i pokazaniu polskiego charakteru w tej dziedzinie sztuki zostaliśmy zakwalifikowani do ¼ finału czyli do najlepszej 8 tychże zawodów. Następny czas to konfrontowanie taneczne w tak zwanych kołach (ciphers) z różnymi tancerzami obecnymi podczas imprezy.
W bitwie ćwierćfinałowej trafiliśmy na Włoską ekipę ,,DoubleBRockers’’, która połączyła siły z Belgami i Słowakami. Bitwa miała przebieg bardzo wyrównany, energetyczny i zacięty.
W wyniku końcowym przegraliśmy 2:1, chociaż w moim subiektywnym odczuciu powinniśmy wygrać. Cóż trzeba pogodzić się z wynikiem i wyciągnąć wnioski. Po bitwie spotkaliśmy się z wieloma aprobatami odnośnie naszego stylu tańca tym samym poznając nowych znajomych. Cały contest wygrała Belgijska ekipa ,,Total Felling’’(z którą mieliśmy bardzo dobre wymiany w kołach) tym samym zgarniając 1000 euro oraz zaproszenie na Ruhrpott Battle – finałów imprezy odbywającej się w Portugalii.
Nadszedł czas finału imprezy, czyli bitwy 1 na 1. Do tego eventu zaproszonych zostało 16 wyselekcjonowanych tancerzy z całego świata, w tym 2 Polaków – Bboy Kleju i Bboy Greku. Polacy bardzo dobrze wypadli, dochodząc odpowiednio do ¼ i ½ finałów. W finale znaleźli się Bboy Wing (Korea Płd.) oraz Bboy Mennoh (Holandia). W ostatniej bitwie imprezy lepszy okazał się Mennoh. Po masie energii, przemyśleń i motywacji wyruszamy w podróż powrotną z przystankiem w znanym nam Emsdetten, następnym celem w nawigacji punkt docelowy Szczecin.

Bboy Kapłan – Sinior Skład Family (Połczyn Zdrój)