I spływ papieski

SANTO SUBITO w Połczynie Zdroju
I Spływ Papieski rzeką Wogrą – 2 kwietnia 2009r.

Pomysł
Radosne okrzyki Santo Subito na Placu Świętego Piotra w dniu pogrzebu papieża Jana Pawła II w kwietniu 2005 roku, nie miały nic wspólnego z powszechnie spotykaną żałobą jaka następuje niemal w każdym innym przypadku. Opisana sytuacja nawiązywała do starożytnej tradycji ogłaszania świętych przez lud. Zresztą i dzisiaj w Kościele katolickim przyjmuję się oddawanie czci świętym w dniu ich narodzin dla Nieba, czyli w rocznicę ich śmierci. Dlatego usprawiedliwionym i uzasadnionym jest, by w cztery lata po śmierci Jana Pawła II wrócić do tego jak żył, a żył pełnią radości, pomimo podeszłego wieku ciągle miał żywy kontakt z młodymi ludźmi.
Dlatego szukałem sposobu, by w Połczynie Zdroju znaleźć jakiś jakąś szczególnie wyrazistą formę uczczenia osoby Jana Pawła II. Nie przez kolejny pomnik, choć i one są ważne i integrują ludzi, ale poprzez to, co wnosił w nasze życie- radość i nadzieję, że wszelkie trudności i cierpienie można pokonać Tym Duchem, o którego zstąpienie wołał na Placu Zwycięstwa w 1979 roku.

Wykonanie
Na tydzień przed 2 kwietnia przeglądając portal internetowy nasza klasa, natknąłem się na zdjęcie ubranego kapok Pana Andrzeja Ostrowskiego, zamieszkałego w Połczynie Zdroju. Nigdy nie poznaliśmy się w tzw. „realu”. Napisałem do niego, czy jego zdaniem spływ Wogrą, malutką rzeczką płynącą przez Połczyn jest możliwy? W piątek nadeszła odpowiedź, że można spróbować. Spotkaliśmy się więc i omówiliśmy szczegóły. Nie byłem sam z pomysłem więc uznałem, że to nie dziwactwo, ale coś w tym musi być skoro dwie osoby wierzą w powodzenie zamiaru. W sobotę pożyczonym kajakiem Pan Andrzej odbył pierwszy, dziewiczy spływ Wogrą od szpitala powiatowego do ulicy Młyńskiej. Uznaliśmy, że ta trasa możliwa jest do przepłynięcia, tylko mimo wiosny i tym samym dużego jak na Wogrę stanu wody nadal jest jej mało.
Zdecydowałem więc udać się do Pani Burmistrz i przedstawić jej sprawę. Woda nie była już problemem, ponieważ Pani Burmistrz zgodziła się na i tak planowane spuszczanie wody ze zbiornika zaporowego przed Połczynem. Ustaliliśmy termin, że najlepiej ją spuszczać na czas spływu. Były już trzy osoby wierzące, że warto podjąć się zadania. W myśl powiedzenia znanego z Biblii „gdzie dwóch, albo trzech”- (mój własny komentarz)- to nawet i woda ze skały(betonowej zapory) popłynie.
Później były już tylko ogłoszenia, zaproszenia, ustalenia z wypożyczającym kajaki i zabezpieczenia bezpieczeństwa związane z planowaną imprezą w rodzaju zapewnienia bezpieczeństwa zdrowia, ruchu drogowego i straży pożarnej. No i jeszcze jeden problem – słoneczna pogoda, nie zależała zupełnie od nas. Ale od czego są święci w Niebie, tym bardziej Ci w rodzaju -santo subito. Pogoda okazała się nadspodziewanie przyjazna, żadnej chmurki na niebie tego dnia, a w samo południe ciepło.

Przebieg
Spływ rozpoczął się o planowanej wcześniej godzinie 11.00 i trwał z całym towarzyszącym mu programem do 13.00.
Zgłosiło się 49 uczestników, a ostatniej chwili juz poza listą dwóch policjantów, czyli 24 obsady kajakowe i 1 niepełna w moim przypadku. Zabrakło jednej osoby do pięćdziesiątki, ale o tym na końcu.
Uczestnicy spływu kajakami stanowili reprezentację wszystkich typów szkół i instytucji naszego miasta. Poczynając od szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum i dwie szkoły ponadgimnazjalne -Liceum Ogólnokształcące i Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych, czyli szkołę, którą kieruję. Z instytucji i służb obsady wystawione zostały przez: OSP Połczyn Zdrój, Policję, Nadleśnictwo, Uzdrowisko Połczyn SA, Urząd MiG, Dom Wczasów Dziecięcych i ZOZ w Połczynie Zdroju.
Uczestnikami można nazwać również obserwujących zmagania z szybkim nurtem rzeki Wogry. W pierwszej kolejności byli to przedszkolacy ze wszystkich trzech połczyńskich placówek. Dzieci przyszły z żółto-białymi balonikami i kwiatami. Szybki nurt powodował, że nie wszyscy wyszli sucho ze spłwu, ku uciesze własnej i publiczności, szczególnie przedszkolaków. A, że nad Wogrą płynącą przez miasto jest jest wiele miejsc do obserwacji- mostki, nabrzeża, to publiczności nie brakowało, zwłaszcza przy pierwszej tak ciepłej tej wiosny pogodzie. Po zakończeniu spływu uczestnicy udali się niosąc jako symbol spływu trzy kajaki i wiosła pod kościół parafialny, gdzie w miejscu papieskim złożone zostały kwiaty i wypuszczone zostały gołębie pocztowe symbolizujące powrót Jana Pawła II do Domu Ojca. Mistrzowskie gołębie, które wypożyczył specjalnie na tę uroczystość Pan Ireneusz Nowakowski z Białowąsu. Jego gołębie sprawiły, że posiada tytuł mistrzowski w województwie zachodniopomorskim. Mistrzowskie gołębie niegdyś, wróciły do swojego domu, aż z Paryża, a jeśli wróciły z Paryża to i z Rzymu też z pewnością by sobie poradziły.
Imprezie towarzyszyli dziennikarze z TVP Szczecin i inni dzięki czemu nasze miasto mogło podzielić się z całą Polską pierwszą w tym rodzaju wspólną imprezą, w której nie zabrakło przesłania jakie niósł ze sobą Jan Paweł II. Działania na rzecz wspólnego dobra w zgodzie, mimo istniejących różnic.
Z tego miejsca pragnę podziękować tym wszystkim, którzy wsparli imprezę na wiele sposobów, niektóre z nich już wymieniłem. Moim i myślę- nie tylko moim marzeniem -jest by Spływ Papieski rzeką Wogrą wpisał się do kalendarza imprez miasta i stale rozszerzane były formy jego realizacji. Tym bardziej, że do następnego roku zostało jeszcze dużo czasu, a nie tylko kilka dni, tak jak w opisanym wyżej przypadku. Bogaci doświadczeniem i co ważniejsze z nieostygniętym zapałem, wierzę, że sprawimy dzięki nim, że za rok impreza przybierze jeszcze większy rozmiar i ubogacona zostanie nowymi pomysłami.
P.S.
Ostatni kajak w niepełnej obsadzie był mój, gdy dobijałem do mety słyszałem okrzyki „a Pan płynie sam?” Pomyślałem sobie. A może ktoś płynął razem ze mną, ale pozostanie to moją słodką tajemnicą
Bogusław Ogorzałek

hp photosmart 720